Pajonk wraca do mody kolekcją inspirowaną Islandią
Michał Pająk, projektant Pajonk, powrócił kolekcją Swimming in the Dark inspirowaną Islandią.
Michał Pająk, projektant kryjący się pod marką Pajonk, wrócił do mody kolekcją Swimming in the Dark, której premiera ukazała się w styczniu 2025 roku.
Kolekcja czerpie z nordyckiej mitologii, gorących źródeł i zimnego słońca. Pająk spędził sześć lat w Reykjaviku po przeprowadzce z Warszawy.
Sześć lat życia na Islandii to nie tylko ciekawostka biograficzna, ale realne źródło estetyki marki. Surowy, oszczędny krajobraz wyspy i jej specyficzne światło bezpośrednio przekładają się na paletę i nastrój projektów.
Powrót do mody po przerwie zawsze jest ryzykiem. W branży, która żyje sezonowym rytmem, kilkuletnia nieobecność oznacza, że trzeba na nowo zdobyć uwagę kupców i mediów, dlatego mocny koncept jest tu kluczowy.
W projektach pojawiają się unisexowe sylwetki w intensywnych żółciach, nawiązujące do rzadkiego islandzkiego słońca. Są ręcznie robione topy i spodnie z perłowymi guzikami.
Stawianie na sylwetki bez podziału na płeć wpisuje się w jeden z najsilniejszych nurtów współczesnej mody. Coraz więcej młodych marek odchodzi od sztywnego rozróżnienia damskie–męskie na rzecz uniwersalnego kroju.
Ręczne wykonanie i detale takie jak perłowe guziki sytuują Pajonk bliżej rzemiosła niż masowej produkcji. To świadomy wybór w czasach, gdy konsumenci coraz częściej szukają ubrań z historią i jakością wykonania.
Choć kolekcja powstawała koncepcyjnie na Islandii, uszyto ją w Polsce, z pomocą rodziny na Podkarpaciu. To połączenie nordyckiej inspiracji z polskim, lokalnym wykonaniem nadaje marce osobisty rys.
islandia jako inspiracja brzmi pretensjonalnie az do momentu jak zobaczysz te swetry. pajonk wrocil w wielkim stylu
swimming in the dark... a ceny pewnie swimming in the gora. ktos sprawdzal ile za te plaszcze?
pajak zawsze umial w klimat. te zimne kolory robia robote, tylko czy ktos to w polsce ubierze
wreszcie cos innego niz kolejna marka kopiujaca zare. szacun za odwage
kolekcja ladna ale islandia? bardziej wyglada jak mazury w listopadzie